Bardzo cieszę się, że w dzisiejszych czasach mamy tak duży wybór akcesoriów i wyprawki dla dziecka. Kiedyś takich dylematów nie było, bo i produktów nie było. Jest się z czego cieszyć, bo asortymenty niektórych sklepów - zarówno tych stacjonarnych jak i tylko online - niekiedy naprawdę zachwycają.
Problemem są natomiast ceny, często po prostu na kieszeń osoby zarabiającej w zachodniej części Europy. Dlatego nie dziwi mnie fakt, że przeglądając paki ubrań na ebay po dzieciach np z UK, w 99% widzę ubrania markowe z wyższej półki cenowej. Dlatego żeby dopełnić naszą wyprawkę dla Małej, wzięliśmy udział w takiej licytacji i za stosunkowe niedużo pieniążki staliśmy się posiadaczami dodatkowych 40 ciuszków takich marek jak Next, Mothercare, Bébé Coco, Bonnie Baby itp. Ubranka w stanie idealnym, część zupełnie nowa jeszcze z metkami. Dlaczego by nie skorzystać z takiej okazji? Grunt to dobrze kombinować. ;) Reszta naszej wyprawki ciuszkowej składa się zarówno z markowych ciuszków, które kupowałam sukcesywnie raz na jakiś czas lub z tzw. no name, które spełniły moje dwa główne wymagania: miały ładny, nietandetny wzór (lub były całkowicie gładkie) oraz wykonane były ze 100% bawełny, najlepiej organicznej (bez sztucznych dodatków). Kupowanie ciuszków zakończone. Był czas na wózek, kocyki, pościelki i elementy związane z karmieniem (tutaj skusiłam się na asortyment firmy Medela - filozofia marki i prowadzone przez nich badania naprawdę mnie przekonują). Gdy ogarnę się w mieszkaniu na pewno pozamieszczam kilka zdjęć naszej (mojej i Małej) wyprawkowej szafy. :)
Teraz przed nami następny krok w uzupełnianiu wyprawki dla Córeczki. A poniżej kolejne małe dylematy. Jeśli macie jakieś propozycje lub możecie coś polecić w tej tematyce to czekam na Wasze sugestie i porady. :)
1. Materacyk - z wkładem sztucznym (silikonowym) czy naturalnym (gryka, kokos, bambus, trawa cytrynowa). Nie tak dawno był szał na te "naturalne" wkłady. Teraz coraz częściej słyszę, że: szybciej się psują pod wpływem wilgoci, namnażają się w nich łatwiej roztocza i bakterie, mają specyficzny i dość wyraźny zapach, który może przeszkadzać). Na który rodzaj padł Wasz wybór?
2. Łóżeczko czy kosz Mojżesza (na początek) - byłam przez dłuższy czas stanowczo za koszem, bo wygodny, bo lekki, bo przyjemny i dość ciasny co jest ważne dla noworodka. Najnowsze badania dowodzą, że noworodki śpiące same w dużych niemowlęcych łóżeczkach, częściej odczuwają smutek spowodowany osamotnieniem, od dzieci które śpią blisko swoich rodziców, a w ciągu dnia ciasto owinięte np w małych kołyskach lub właśnie miękkich koszach. Ostatnio na szkole rodzenia, którą zaczęliśmy z mężem, położna powiedziała słowa, które bardzo utkwiły mi w pamięci... że "jesteśmy jednym z niewielu ssaków, które po okresie ciąży (gdy Maleństwo cały czas miało ciepło, było kołysane i lulane) tuż po porodzie wyrzucamy je z "gniazda" i radykalnie zmniejszamy nasz bliski kontakt z nim" - pomimo, że samo pojawienie się go po drugiej stronie brzuszka i wszystkie zmiany wokoło - są ogromnym szokiem dla każdego maleństwo (bez względu czy mówimy o człowieku czy o zwierzęciu - wszystkie te najmniejsze istoty potrzebują tego samego - bliskości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa i pokarmu - ssania).
Niestety nasze mieszkanko póki co jest małe, więc zastanawiam się czy kosz + gondola + później łóżeczko zmieszczą się na naszym metrażu. Co więc wybrać...?
3. Wyposażenie wózka - wózek już mamy, a teraz czy kupować pościel i wyprawkę przeznaczoną konkretnie do gondoli, czy raczej po prostu postawić na grubsze kocyki pod dziecko i do przykrycia? A dodatkowo pozostaje dylemat torby, która nie jest dołączana do naszego wózka - kupować markową x-landera czy postawić na tańszą, niedopasowaną bezpośrednio do naszego wózka?
4. Nocne światło - które ma ułatwić zajmowanie się Maleństwem w nocy, czy kupić kinkiet na włącznik o ciepły i delikatnym świetle, czy lampkę wkładaną do kontaktu która będzie delikatnie świecić się przez całą noc? Będziemy spać z Córcią w tym samym pokoju.
5. Kosmetyki - będę kupować dopiero przed końcem grudnia, ale zastanawiam się na jaką markę postawić. Zdecydowanie chciałabym, aby było to produkty organiczne (na pewno pozbawione parabenów, perfumów i parafiny - która jest syntetyczna i ropopochodna i nijak nie współgra z delikatną skórą dziecka, jedynie może ją zapychać). Myślę nad kosmetykami Pat&Rub oraz kilkoma francuskimi markami dla noworodków i niemowląt. A może...? - postawić na zupełnie naturalną pielęgnację i zakupić nierafinowany olejek organiczny do kąpieli, który nie ma prawa uczulić; mąkę ziemniaczaną do mycia pupy i masło Shea do nawilżania ew. przesuszonej skórki dziecka? I stosować tak chociażby przez pierwsze 4 tygodnie życia Maleństwa, kiedy skóra jest najbardziej delikatna i każdą substancję którą użyjemy wchłania do wewnątrz?
6. Tummy Tub (wiaderko do kąpieli) czy wanienka? - póki co jestem murem za wiaderkiem...ale zastanawiam się czy oprócz pozytywnych skutków u Maleństwa, jakie niesie dla niego kąpiel w pionowej pozycji, będzie nam wygodnie tak kąpać Maluszka? Czy nie będziemy się stresować podczas podtrzymywania jej główki i w końcu czy będziemy w stanie kąpać w pojedynkę, czy zawsze będą musiały robić to dwie osoby?
Jak podkreśliłam, są to takie dość luźne dylematy - tzn. nie staję na głowie przed podjęciem każdej jednej takiej decyzji, ale niemniej trochę zaprzątają one moją głowę. Wciąż pojawiają się nowe znaki zapytania, dużo czytam nowych doniesień i badań na różne tematy - mam jednak świadomość, że za 10 lat może okazać się, że było one nie do końca trafione, a naukowcy w jakiejś kwestii diametralnie zmienili swoje zdanie.
Nie zmienia to jednak tego, że chciałabym móc jak najlepiej przygotować się na przyjście mojej Córeczki w absolutnie każdej dziedzinie (wiem, że się nie da!) ale na tyle na ile pozwoli mi czas, wiedza, fundusze i intuicja będę się starać. :)
*************************************************************
Poza tym dzisiaj mamy wizytę u lekarza - nareszcie! Dla mnie 4 tygodnie oczekiwania na taką wizytę to prawie wieczność! Dziś znowu się zobaczymy nasza Kruszynko! :)
Test obciążenia glukozą (75g) wyszedł dobrze. Z czego bardzo się cieszę, mogę jeść dalej lody. ;)
EDIT: jednak wg mojej lekarki poziom glukozy na czczo, wyszedł mi zbyt wysoki... mam często badać glukozę i stosować kilka zasad dotyczących diety cukrzycowej jak np. unikanie cukrów prostych (żegnajcie lody) itp. itd. ;/
Leci 29 tydzień... a ja nie mogę, wprost nie mogę doczekać się Świąt Bożego Narodzenia. Uwielbiam atmosferę jaka towarzyszy przygotowaniom i całej tej świątecznej otoczce. Myślę już o prezentach i aranżacji wnętrza naszego mieszkania, bo nie zamierzam biegać w tłumie po sklepach w 36 tygodniu. ;)
W tym roku oczekiwanie będzie wyjątkowe...zaraz po Świętach wraz z rozpoczynającym się Nowym Rokiem skończymy 37 tydzień co znaczy, że Córcia będzie donoszona i może wybrać w każdej chwili dzień swoich narodzin. :)
Zaczęliśmy też szkołę rodzenia, szczególnie nastawiam się na wsparcie psychiczne i rozmowy, które bardzo w tym miejscu pomagają, wzmacniają naszą pewność siebie. :) Ostatnie zajęcia z doulą utwierdziły mnie w tym, że wiedza teoretyczna - wiedzą teoretyczną, ale najważniejszy jest stan naszego umysłu, nasze pozytywne nastawienie i zaufanie własnemu ciału oraz pomagającym nam ludziom - co łatwe oczywiście nie jest. Jeszcze tyle nauki przed nami, ale jesteśmy zadowoleni z wyboru szkoły... i pełni nadziei, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. :)
12 listopada 2013
11 listopada 2013
Materacykowo ;)
Dzisiaj przyszedł czas na post o materacyku. Szczerze Wam powiem, że nie wyrabiam się...
Mimo iż mam przerwę w studiach i teoretycznie powinnam mieć dużo czasu, im bardziej zaawansowana ciąża tym czasu mam mniej i pewnie już tak zostanie, aż do momentu kiedy pojawi się Mała i to ona na jakiś czas stanie się "pochłaniaczkom" absolutnie całego czasu swojej mamy. :)
Ale w sumie miało być o czymś innym... ;)
Magda (blog) to mama małego Mateuszka, która zaprojektowała materacyk do karmienia i noszenia noworodka/niemowlęcia. Ma on za zadanie przede wszystkim ułatwiać nam opiekę nad Dzieckiem, szczególnie w pierwszych tygodniach jego życia. Ciągłe przekładanie, przenoszenie i podnoszenie wrażliwego na bodźce noworodka, może być dla niego niekomfortowe, materacyk może więc pomóc nam w ułatwieniu tego zadania (np. po karmieniu, gdy Maluszka trzymałyśmy na tej poduszce, możemy łagodnie odłożyć go do łóżeczka, bez wybudzania).
Kolejnym elementem jest na pewno większe bezpieczeństwo podczas noszenia, szczególnie dla rodziców których aspekt ten może stresować i wzbudzać w nich lęk. Materacyk jest wewnątrz lekko usztywniony, przez co Maluch będzie w bezpiecznej i wygodnej pozycji.
Założenie jest dość podobne jak w przypadku rożków, ale Magda zapewnia, że karmienie i pielęgnacja Dzieciątka na poduszce w jej przypadku stała się znacznie łatwiejsza i nie wymagała dodatkowych zabiegów jak odwijanie i zawijanie Malca w celu wygodniejszego karmienia. Dodatkowo główka Maleństwa jest cały czas podtrzymywana.
Materacyki wykonane są z mięciutkich i przyjemnych materiałów, mają bardzo ładne i delikatne wzory i co równie ważne, nie zajmują dużo miejsca. W każdej chwili materacyk możecie zwinąć i zabrać ze sobą np. w podróż. Przy starszym dziecku sprawdzić się mogą jako podusia pod główkę.
My na pewno spróbujemy! A później podzielimy się z Wami naszą opinią, a raczej zapytamy o opinię przyszłą - główną użytkowniczkę podusi. ;) Dziękujemy przy tym serdecznie Magdzie, za podzielenie się swoim projektem i umożliwienie nam tym samym przetestowania materacyko - poduszki. :)
Jak wygląda nasz wybrany model możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach, natomiast w tym momencie od siebie najbardziej polecam Wam najnowszy projekt Magdy w sowy! Żałuję, że nie udało nam się "załapać" na ten model. Jeśli więc będzie taka potrzeba ze strony naszej Córci zamówimy ten właśnie wzór. Od spodu materacyk ten posiada dodatkowo mój ulubiony materiał tj. - minky.
(O mojej miłości do minky jeszcze Wam napiszę, bo w wyprawce czekają już dwa kocyki i podusie z tym materiałem w roli głównej. ;) ).
A oto sowy:
Tutaj możecie wejść na stronę Magdy i dowiedzieć się więcej na temat materacykowego wynalazku.
Magdzie jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy! ;)
Mimo iż mam przerwę w studiach i teoretycznie powinnam mieć dużo czasu, im bardziej zaawansowana ciąża tym czasu mam mniej i pewnie już tak zostanie, aż do momentu kiedy pojawi się Mała i to ona na jakiś czas stanie się "pochłaniaczkom" absolutnie całego czasu swojej mamy. :)
Ale w sumie miało być o czymś innym... ;)
Magda (blog) to mama małego Mateuszka, która zaprojektowała materacyk do karmienia i noszenia noworodka/niemowlęcia. Ma on za zadanie przede wszystkim ułatwiać nam opiekę nad Dzieckiem, szczególnie w pierwszych tygodniach jego życia. Ciągłe przekładanie, przenoszenie i podnoszenie wrażliwego na bodźce noworodka, może być dla niego niekomfortowe, materacyk może więc pomóc nam w ułatwieniu tego zadania (np. po karmieniu, gdy Maluszka trzymałyśmy na tej poduszce, możemy łagodnie odłożyć go do łóżeczka, bez wybudzania).
Kolejnym elementem jest na pewno większe bezpieczeństwo podczas noszenia, szczególnie dla rodziców których aspekt ten może stresować i wzbudzać w nich lęk. Materacyk jest wewnątrz lekko usztywniony, przez co Maluch będzie w bezpiecznej i wygodnej pozycji.
Założenie jest dość podobne jak w przypadku rożków, ale Magda zapewnia, że karmienie i pielęgnacja Dzieciątka na poduszce w jej przypadku stała się znacznie łatwiejsza i nie wymagała dodatkowych zabiegów jak odwijanie i zawijanie Malca w celu wygodniejszego karmienia. Dodatkowo główka Maleństwa jest cały czas podtrzymywana.
Materacyki wykonane są z mięciutkich i przyjemnych materiałów, mają bardzo ładne i delikatne wzory i co równie ważne, nie zajmują dużo miejsca. W każdej chwili materacyk możecie zwinąć i zabrać ze sobą np. w podróż. Przy starszym dziecku sprawdzić się mogą jako podusia pod główkę.
My na pewno spróbujemy! A później podzielimy się z Wami naszą opinią, a raczej zapytamy o opinię przyszłą - główną użytkowniczkę podusi. ;) Dziękujemy przy tym serdecznie Magdzie, za podzielenie się swoim projektem i umożliwienie nam tym samym przetestowania materacyko - poduszki. :)
Jak wygląda nasz wybrany model możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach, natomiast w tym momencie od siebie najbardziej polecam Wam najnowszy projekt Magdy w sowy! Żałuję, że nie udało nam się "załapać" na ten model. Jeśli więc będzie taka potrzeba ze strony naszej Córci zamówimy ten właśnie wzór. Od spodu materacyk ten posiada dodatkowo mój ulubiony materiał tj. - minky.
(O mojej miłości do minky jeszcze Wam napiszę, bo w wyprawce czekają już dwa kocyki i podusie z tym materiałem w roli głównej. ;) ).
A oto sowy:
materacyk z sowami - zdjęcia zaczerpnięte ze strony Magdy
Tutaj możecie wejść na stronę Magdy i dowiedzieć się więcej na temat materacykowego wynalazku.
Magdzie jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy! ;)
5 listopada 2013
Wyprawka - dzisiejsza paczka :)
O tym, że przeżywam pościelkowy szał, mogłyście się przekonać w TYM poście. Długo nie czekając podjęłam decyzję... i wybrałam zupełnie inną pościel. ;) Zdecydowałam się na zakup w sklepie EFFII i kolekcję lnianą. Pościel jest bardzo prosta, ale właśnie takie lubię najbardziej. Największym atutem prostych wzorów jest to, że można je łączyć później z różnymi deseniami i kolorowymi printami.
Dzisiaj paczka do mnie dotarła, więc postanowiłam zaraz po otwarciu zrobić zdjęcia, bo później jakoś ciężko to wszystko ogarnąć. Dodatkowo zakupiłam szare prześcieradło do łóżeczka dla Malutkiej.
Dzisiaj paczka do mnie dotarła, więc postanowiłam zaraz po otwarciu zrobić zdjęcia, bo później jakoś ciężko to wszystko ogarnąć. Dodatkowo zakupiłam szare prześcieradło do łóżeczka dla Malutkiej.
No i lecimy z wyprawką dalej... :) A Wy na jakie postawiłyście pościelki?
4 listopada 2013
28 tydzień i niedzielny relax! ;)
Dzisiaj mija dokładnie 27+5 tc. Mój cotygodniowy rytuał czyli czytanie i analizowanie co zmienia się u mojej Dzidziulinki (co dojrzewa, co się rozwija, ile mniej więcej przybrała na wadze) właśnie dzisiaj miał miejsce. Bardzo cieszy mnie fakt, że wszystkie narządy powinny być już na tyle rozwinięte, że w razie przedwczesnego porodu na tym etapie - 28-tygodniowe kruszynki dają sobie radę przy wsparciu aparatury medycznej. Oczywiście! Nikt na tym etapie nie wyczekuje porodu i go nie chce, w końcu wcześniaczki nierzadko obarczone są po porodzie wieloma problemami wynikającymi z ich niedojrzałości...ale dobrze wiedzieć, że są w stanie poradzić sobie po drugiej stronie brzuszka, a nawet rozwijać się później bez większych problemów. Naoglądałam się w życiu trochę takich małych istotek na oddziałach neonatologii i różnica między maluchami z 25 tygodnia, a tymi z 28,29 jest naprawdę ogromna.
Moją Dzidziulinkę chcę zobaczyć dopiero w styczniu, ale każdy kolejny tydzień ciąży i skoki milowe w rozwoju prenatalnym dziecka, dają mi ogromną radość i nadzieję, że i u nas będzie dobrze... :)
Za tydzień kolejna wizyta u lekarza, bardzo chciałabym usłyszeć, że nadal wszystko przebiega dobrze, a Mała prawidłowo przybiera na wadze.
Test obciążenia glukozą. Byłam dzisiaj na badaniu poziomu cukru we krwi. Całe badanie trwało 2 i pół godziny i oczywiście jedyne co piłam/jadłam to glukoza. Dałam radę, chociaż z małą pomocą cytrynki. ;)
Nie jestem niestety specjalnie zadowolona z przygotowania jej dla mnie. Dostałam połowę kubka wody i to w dodatku chłodnej wody, w której nijak taka ilość cukru nie chciała się rozpuścić, mimo że mieszałam intensywnie...na koniec w kubku została breja gęstej glukozy, którą pani pielęgniarka - o zgrozo! - kazała mi zjeść łyżeczką i pogryźć. Szczerze? Nie było to przyjemne, ale na szczęście nie zwymiotowałam i dałam radę wysiedzieć przez kolejne dwie godziny. Towarzyszyła mi książka Doroty Wellmann i całe szczęście, to dzięki temu nie myślałam o tym, że jest mi odrobinę niedobrze. :)
III trymestr w toku, brzuszek rośnie jak na drożdżach, ale widać to dobrze tylko kiedy jestem w pozycji pionowej, gdy siedzę lub leżę brzuszek się chowa bardzo mocno, aż wygląda to dziwnie...może wkleję Wam kiedyś porównanie jak wyglądam w pionie, a jak w poziomie. ;) Rozstępów póki co nie zanotowałam, ale jestem psychicznie przygotowana, że może w pewnym momencie pojawić się ich cała chmara. Kilka dni temu koleżanka opowiadała mi, że jej siostra w 38 tygodniu nie miała ani jednego rozstępu i nagle po jednej nocy pojawiły się na całym brzuszku...widać bywa i tak, trzeba być gotowym. :) Smaruję się intensywnie masełkiem Mama Mio Tummy Rub, które niestety muszę zamawiać z zagranicy. Robiłam kiedyś wpis na temat preparatów przeciwrozstępowych, masełko to - pobija wszystkie pozostałe. Przede wszystkim utrzymuje nawilżoną skórę na długo i nie odczuwam po jego wsmarowaniu swędzenia brzucha.
A na koniec kilka zdjęć pod hasłem niedzielny relax, dobrze, że zamówiona przeze mnie bruschetta z grillowanym kurczakiem nie załapała się na zdjęcie! Była ogrooomna, a ja jak gdyby nigdy nic...wszamałam ją w zaledwie kilka minut. Hmmm. Pycha! Na samo wspomnienie, robię się głodna.
Coś ostatnio apetyt wyraźnie mi rośnie... :)
Moją Dzidziulinkę chcę zobaczyć dopiero w styczniu, ale każdy kolejny tydzień ciąży i skoki milowe w rozwoju prenatalnym dziecka, dają mi ogromną radość i nadzieję, że i u nas będzie dobrze... :)
Za tydzień kolejna wizyta u lekarza, bardzo chciałabym usłyszeć, że nadal wszystko przebiega dobrze, a Mała prawidłowo przybiera na wadze.
Test obciążenia glukozą. Byłam dzisiaj na badaniu poziomu cukru we krwi. Całe badanie trwało 2 i pół godziny i oczywiście jedyne co piłam/jadłam to glukoza. Dałam radę, chociaż z małą pomocą cytrynki. ;)
Nie jestem niestety specjalnie zadowolona z przygotowania jej dla mnie. Dostałam połowę kubka wody i to w dodatku chłodnej wody, w której nijak taka ilość cukru nie chciała się rozpuścić, mimo że mieszałam intensywnie...na koniec w kubku została breja gęstej glukozy, którą pani pielęgniarka - o zgrozo! - kazała mi zjeść łyżeczką i pogryźć. Szczerze? Nie było to przyjemne, ale na szczęście nie zwymiotowałam i dałam radę wysiedzieć przez kolejne dwie godziny. Towarzyszyła mi książka Doroty Wellmann i całe szczęście, to dzięki temu nie myślałam o tym, że jest mi odrobinę niedobrze. :)
III trymestr w toku, brzuszek rośnie jak na drożdżach, ale widać to dobrze tylko kiedy jestem w pozycji pionowej, gdy siedzę lub leżę brzuszek się chowa bardzo mocno, aż wygląda to dziwnie...może wkleję Wam kiedyś porównanie jak wyglądam w pionie, a jak w poziomie. ;) Rozstępów póki co nie zanotowałam, ale jestem psychicznie przygotowana, że może w pewnym momencie pojawić się ich cała chmara. Kilka dni temu koleżanka opowiadała mi, że jej siostra w 38 tygodniu nie miała ani jednego rozstępu i nagle po jednej nocy pojawiły się na całym brzuszku...widać bywa i tak, trzeba być gotowym. :) Smaruję się intensywnie masełkiem Mama Mio Tummy Rub, które niestety muszę zamawiać z zagranicy. Robiłam kiedyś wpis na temat preparatów przeciwrozstępowych, masełko to - pobija wszystkie pozostałe. Przede wszystkim utrzymuje nawilżoną skórę na długo i nie odczuwam po jego wsmarowaniu swędzenia brzucha.
A na koniec kilka zdjęć pod hasłem niedzielny relax, dobrze, że zamówiona przeze mnie bruschetta z grillowanym kurczakiem nie załapała się na zdjęcie! Była ogrooomna, a ja jak gdyby nigdy nic...wszamałam ją w zaledwie kilka minut. Hmmm. Pycha! Na samo wspomnienie, robię się głodna.
Coś ostatnio apetyt wyraźnie mi rośnie... :)
2 listopada 2013
Jedzeniowo ;)
Wpis zdecydowanie mało ciążowy... ale za to wpływający na apetyt! Przynajmniej w moim przypadku. ;)
Od jakiegoś czasu w kwestii jedzenia, a tak naprawdę obiadów - nie mam na nic konkretnego ochoty... brakuje mi mobilizacji, by przyrządzić coś pysznego no i przy okazji brakuje mi sił. Ostatnio po spędzeniu trzech godzin w kuchni - na przygotowywaniu kremu dyniowego, leżałam później drugie tyle, z bólem pleców. Przyszedł mi więc do głowy pomysł na potrawę prostą w przyrządzeniu i przy tym bardzo dobrą. Domowa pizza. Ciasta nie pozostawia się do wyrośnięcia, a składniki dopasowuje się oczywiście według uznania. Jeśli ktoś będzie zainteresowany, chętnie wrzucę przepis.
Nasza pizza, oprócz ciasta składa się z dobrej jakości szynki, suszonych pomidorów, oliwek zielonych, ziół, sosu pomidorowego własnej roboty, mozzarelli oraz goudy, a po upieczeniu na wierzch poszła rucola. Czas przygotowania to razem z pieczeniem ok 40 min (20 min przygotowanie + 20 min pieczenie).
Obiadokolacja gotowa. :) Jeśli macie jakieś fajne pomysły na szybkie i pyszne dania to chętnie przygarnę. ;)
Od jakiegoś czasu w kwestii jedzenia, a tak naprawdę obiadów - nie mam na nic konkretnego ochoty... brakuje mi mobilizacji, by przyrządzić coś pysznego no i przy okazji brakuje mi sił. Ostatnio po spędzeniu trzech godzin w kuchni - na przygotowywaniu kremu dyniowego, leżałam później drugie tyle, z bólem pleców. Przyszedł mi więc do głowy pomysł na potrawę prostą w przyrządzeniu i przy tym bardzo dobrą. Domowa pizza. Ciasta nie pozostawia się do wyrośnięcia, a składniki dopasowuje się oczywiście według uznania. Jeśli ktoś będzie zainteresowany, chętnie wrzucę przepis.
Nasza pizza, oprócz ciasta składa się z dobrej jakości szynki, suszonych pomidorów, oliwek zielonych, ziół, sosu pomidorowego własnej roboty, mozzarelli oraz goudy, a po upieczeniu na wierzch poszła rucola. Czas przygotowania to razem z pieczeniem ok 40 min (20 min przygotowanie + 20 min pieczenie).
Obiadokolacja gotowa. :) Jeśli macie jakieś fajne pomysły na szybkie i pyszne dania to chętnie przygarnę. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

