11 października 2013

News - szybka informacja o książce

Mam już listę sześciu postów, które chcę napisać i opublikować... ale ostatnio tyle się dzieje, że zupełnie nie mam kiedy. Czuję się naprawdę dobrze (w końcu!) :) i mam nadzieję, że stan ten jeszcze potrwa choć troszkę... aby mogła porobić kilka rzeczy nim przyjdzie czas na siedzenie w domku. ;)
A dziś piszę do Was z szybką informacją. Wybrałam się do Biedrony uzupełnić lodówkę w produkty do obiadu i...
natknęłam się na pozycje książkowe. Konkretnie mam na myśli...


"Język niemowląt" autorstwa brytyjskiej położnej Tracy Hogg. To książka szeroko polecana, słyszałam o niej już naprawdę dość dawno. Pozycja ponoć ciekawa i rekomendowana w środowiskach położnych i młodych rodziców. Cena w Biedronce to 24,99 zł - natomiast przy zamówieniu w sieci jest to ok 40-50 zł. Nie wiem czy można gdzieś dostać w stacjonarnych księgarniach, pewnie tak, ale myślę że cena "biedronkowa" jest naprawdę korzystna. Kto chce się dowiedzieć o niej więcej zachęcam to przeczytania recencji w sieci, a kto jest zdecydowany odsyłam do sklepu. Ja zgarnęłam przedostatnią pozycję, więc nie wiem jak wygląda na ten moment jej dostępność u Was w miastach.

Pozdrawiam!

6 października 2013

365 dni minelo!

Dziś nasza pierwsza rocznica Ślubu. Od 12 miesięcy Żona swojego Męża. Razem od prawie pięciu lat. Każdego dnia coraz bardziej zakochana i szczęśliwa! To był naprawdę Dobry rok, pełen niesamowitych przygód!
A tamten dzień był absolutnie wspaniały... :) Dziękuję Ci Mężu!


 

5 października 2013

Sobotnie i jedzeniowo!

Mężu powrócił do nas z wyjazdu, z naręczem prezentów - co nie ukrywam sprawia  mi zawsze ogromną radość! Jako fanka babskiej prasy z UK (gdzie dają mega dodatki! ;) ), kosmetyków organicznych LUSH i jedzonka międzynarodowego (m.in. karaibskiego) z londyńskich sklepów, dostałam od Małżona wszystko co mi się marzyło. Do poczytania, dla urody i do schrupania! Eh... kochanego mam faceta. :D Żeby chociaż troszkę mu podziękować zrobiłam dziś między innymi dobry obiadek. Co prawda, pod koniec robienia sosu, zrobiło mi się słabo i musiałam się położyć, tak więc Poślubiony dokończył sos, a ja dawałam mu instrukcje z kanapy. ;)

Na talerzu gościł makaron wstążki - skropiony oliwą z oliwek oraz posypany włoskim świeżo startym parmezanem, sos śmietanowy z ziołami wraz z pieczonymi kawałkami piersi z kurczaka oraz liśćmi szpinaku al dente oraz zielone oliwki dla urozmaicenia smaku. :)



Nie wygląda na zdjęciu jakoś super, a to dlatego, że za oknem mało słońca i towarzyszyło nam sztuczne światło.
Wierzcie mi jednak, że było pyszne! :)


Deser był dziś bardzo prosty, ale przepyszny, czyli melon skropiony świeżą cytrynką - mniam! :)

Za chwilę zabieram się za kolację, dzisiaj zdecydowanie stawiamy na folgowanie naszym brzuszkom, więc będzie bagietka z masłem czosnkowym i do tego deska - sery (nie dla mnie pleśniowe, chlip!), kabanoski, szyneczka włoska, pomidorki koktajlowe, no i oczywiście oliwki i owoce.

Jeśli chodzi o naszą Dzidziulinkę, to od zeszłego tygodnia na szczęście nic się nie działo złego. Czujemy się całkiem dobrze, tylko te zawroty głowy! Za niecały tydzień idziemy w końcu na badanie połówkowe, już naprawdę nie mogę się go doczekać... A potem czeka nas próba glukozowa i seria badań krwi, które co jakiś czas robimy. Mam wielką nadzieję, że wszystko będzie w normie, a Malutka cała i zdrowa rośnie sobie dzielnie.

Jutro mamy też z Małżonem nasz wielki dzień... Pierwsza rocznica ślubu! 
Ten rok minął nam w zawrotnym tempie, ale Szczęśliwie!

2 października 2013

Nasza lista przebojow cz. 1 ;)

23 tydzień! Może by tak zacząć coś nowego? Czemu nie! ;) Zaczynamy więc naszą listę przebojów dedykowaną Mamusiom i ich Dzieciątkom w brzuszkach. ;)
Na pierwszy ogień u nas - Mozart, na szczęście lubię klasykę, więc słucham z przyjemnością! 
Na dobry początek zaczęłyśmy od 30. minut klasyki, a następnie wybieramy się na spacerek. 
Planujemy tak codziennie, zobaczymy co nam wyjdzie, oczywiście nie będzie to tylko Mozart. 
Jeśli pozytywny efekt słuchania jej w ciąży dla dziecka jest tylko mitem, czego w sumie chyba nie da się nigdy dokładnie zbadać, to chociaż mamuśka się wyluzuje, a to już coś! ;)


Jakie efekty? Dzidziulinka podskakuje sobie dość intensywnie, nie pytajcie mnie co to znaczy - tego nie wie nikt. ;) Może się podoba, a może nie bardzo. Mam tylko nadzieję, że Mała będzie w przyszłości kochać muzykę tak jak i my. :)

Miłego i słonecznego dnia Wam życzę! 


1 października 2013

Wizyta u dentysty...

Tak jak podejrzewałam, pierwsza połowa ciąży i codzienne wymioty zrobiły swoje - zęby się posypały w skrócie mówiąc. :( Pół roku temu byłam na kontroli u mojej lekarki i zęby były "całe", a była to kontrola po prawie roku. A dziś nie dość, że denerwowałam się, bo musiałam iść do innego lekarza (moja dentystka jest w 7 miesiącu ciąży i już nie przyjmuje), to jeszcze usłyszałam to, czego bałam się usłyszeć - cztery zęby do zrobienia i nie ma co czekać z tym do porodu, bo nie wiadomo czy w ciągu najbliższych czterech miesięcy nie zrobi się coś dużo gorszego, jakiś stan zapalny, czy nie daj Boże ropny.

No i tak, dzisiaj zrobiłam pierwszego zęba z kolejki. Rozmawiałam oczywiście chyba z 15 minut na temat znieczulenia i w końcu zdecydowałam się na 1/3 standardowej dawki, teraz trochę żałuję, bo z zębem nie było źle i myślę, że dałabym spokojnie radę bez tego. Od znieczulenia minęły już trzy godziny, a ja nadal nie czuję połowy szczęki. :/ Mam nadzieję, że Malutka nie odczuła tego w żaden sposób... :( Umówiłam się na kolejną wizytę za dwa tygodnie i pytanie nasuwa się samo... brać to znieczulenie czy nie brać przy następnej wizycie?

Lekarz u którego byłam jest naprawdę profesjonalistą, przy okazji jest chirurgiem stomatologiem i to do niego chodziłam w przypadku ekstrakcji moich ósemek, zawsze byłam zadowolona z jego podejścia i wiedzy. No i ufam mu, jeśli mówi, że trzeba zrobić przed porodem wszystko... ale... korci mnie, żeby jeszcze raz dopytać, czy możemy zostawić coś na "potem" by oszczędzić Kruszynce mojego stresu i nadmiaru adrenaliny.
Oczywiście na fotelu bardzo się denerwowałam, nie umiałam tego powstrzymać, a w odpowiedzi na to poszła salwa intensywnych kopniaczków. Zła jestem na siebie jak nie wiem...