5 października 2013

Sobotnie i jedzeniowo!

Mężu powrócił do nas z wyjazdu, z naręczem prezentów - co nie ukrywam sprawia  mi zawsze ogromną radość! Jako fanka babskiej prasy z UK (gdzie dają mega dodatki! ;) ), kosmetyków organicznych LUSH i jedzonka międzynarodowego (m.in. karaibskiego) z londyńskich sklepów, dostałam od Małżona wszystko co mi się marzyło. Do poczytania, dla urody i do schrupania! Eh... kochanego mam faceta. :D Żeby chociaż troszkę mu podziękować zrobiłam dziś między innymi dobry obiadek. Co prawda, pod koniec robienia sosu, zrobiło mi się słabo i musiałam się położyć, tak więc Poślubiony dokończył sos, a ja dawałam mu instrukcje z kanapy. ;)

Na talerzu gościł makaron wstążki - skropiony oliwą z oliwek oraz posypany włoskim świeżo startym parmezanem, sos śmietanowy z ziołami wraz z pieczonymi kawałkami piersi z kurczaka oraz liśćmi szpinaku al dente oraz zielone oliwki dla urozmaicenia smaku. :)



Nie wygląda na zdjęciu jakoś super, a to dlatego, że za oknem mało słońca i towarzyszyło nam sztuczne światło.
Wierzcie mi jednak, że było pyszne! :)


Deser był dziś bardzo prosty, ale przepyszny, czyli melon skropiony świeżą cytrynką - mniam! :)

Za chwilę zabieram się za kolację, dzisiaj zdecydowanie stawiamy na folgowanie naszym brzuszkom, więc będzie bagietka z masłem czosnkowym i do tego deska - sery (nie dla mnie pleśniowe, chlip!), kabanoski, szyneczka włoska, pomidorki koktajlowe, no i oczywiście oliwki i owoce.

Jeśli chodzi o naszą Dzidziulinkę, to od zeszłego tygodnia na szczęście nic się nie działo złego. Czujemy się całkiem dobrze, tylko te zawroty głowy! Za niecały tydzień idziemy w końcu na badanie połówkowe, już naprawdę nie mogę się go doczekać... A potem czeka nas próba glukozowa i seria badań krwi, które co jakiś czas robimy. Mam wielką nadzieję, że wszystko będzie w normie, a Malutka cała i zdrowa rośnie sobie dzielnie.

Jutro mamy też z Małżonem nasz wielki dzień... Pierwsza rocznica ślubu! 
Ten rok minął nam w zawrotnym tempie, ale Szczęśliwie!

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jeszcze lepsza wersja tej potrawy, gdy w sosie śmietanowym na patelni rozpuści się kawałek sera pleśniowego Lazur - no meeega! Ja się z wiadomych względów wstrzymałam. ;)

      Usuń
  2. Gratuluję roku po ślubie :) My świętowaliśmy już 2 rok po ;)
    Ah te zawroty i słabość, przerażają mnie.. i te serie badań.. no ale chyba da się przeżyć.
    Obiad wygląda smacznie, uwielbiam takie dania!

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń