8 września 2013

Pólmetkowe zdjecia

Wielkimi krokami zbliżamy się do półmetka. W związku z ostatnimi bolesnymi i dołującymi brzuszkowymi doświadczeniami, przyszło mi do głowy by zrobić coś dla siebie, coś po prostu zmienić. 
Udałam się więc do stylistki i ciachnęłam włosy - z długich zrobiły się krótkie. ;) No i przy okazji dorwałam nowe ciążowe jeansy. 

Na dniach wrzucę podsumowanie 20-tego tc w liczbach, nie powiem troszkę się pozmieniało -
waga skoczyła w końcu w górę i obwód brzuszka również całkiem sporo się powiększył.

A póki co kończę śniadanko przygotowane przez Małżona - czyli bagietka, szyneczki, pomidorki i oliwki... mniam! :) 
A późnie łyknę połowę dziennego przydziału tabsów i na spacerek, w końcu pogoda jest dziś piękna!
Miłej niedzieli!

PS. Wczoraj w końcu, po wielu próbach, Tatuś poczuł wyraźnie na dłoni kopniaki naszego Malucha! :)
 

 

 


Jeansy ciążowe i bluzka - H&M


3 września 2013

Boli tu, boli tam :(

Ostatnie dni, a w sumie można powiedzieć tygodnie nie należą do najbardziej spokojnych.
Pomimo, że wymioty zdarzają się już naprawdę rzadko (trzy razy w ciągu ostatnich dwóch tygodni), a do mdłości prawie już się przyzwyczaiłam i mam na nie małe sposoby... to męczą mnie bardzo niepokojące bóle brzucha.
Występują w dwóch wariantach: pierwszy połączony jest z twardnieniem dołu brzucha i dość silnym bólem, który nijak nie chce przejść i trzyma najczęściej od pół godziny do godziny, a drugi w którym boli umiarkowanie, ale każdy ruch sprawia dodatkowy ból po bokach, tak jakby bolały więzadła i wszystkie mięśnie podbrzusza, boli też kość krzyżowa.

Jak łatwo się domyślić, gdy zaczyna mnie boleć brzuch, ja zaczynam momentalnie się denerwować, niekiedy płakać.
Biorę magnez w większej dawce i NoSpę, pomagają, ale generalnie mam awersję do brania leków w ciąży (być może dlatego, że nasza przygoda zaczęła się od 10 dniowej antybiotykoterapii w 5 tc). No i od razu się rozklejam...
Byłam na dodatkowej kontroli u mojej lekarki, sprawdziła wszystko i wygląda dobrze, a Dzidziul podskakiwał ochoczo na ekranie. Miałam wykonać dodatkowe badania krwi i moczu, dzisiaj jadę odebrać wyniki.

No i gdzie te "miodowe tygodnie" w II trymestrze? Gdzie ten power, gdzie dobre samopoczucie i zanik wszystkich negatywnych objawów towarzyszących początkom ciąży? Szczerze, to wolę chyba jednak codziennie wymioty, niż takie silne i bardzo stresujące bóle brzucha, które pojawiają się co drugi, trzeci, czasem co czwarty dzień. Dziś nad ranem znowu się powtórzyły... mam tylko nadzieję, że nasz Skarb ma się dobrze i że nie wpływają te bóle na niego w żaden sposób...


28 sierpnia 2013

Dzisiaj wazny dzien!

Zbiegły się dzisiaj przynajmniej trzy, baaardzo pozytywne i znaczące wydarzenia. Po pierwsze dziś zaczęliśmy  
5 miesiąc ciąży jeeeeee :) z tej to okazji chyba kupię dziś sobie Ptasie Mleczko, jakoś tak chodzi za mną od kilku dni
i zaaranżuję małą kawkę (dla mnie mleczko ;)) razem z Poślubionym. Druga okazja to - właśnie dziś mija dokładnie 6 miesięcy, od kiedy na świat przyszedł synek mojej siostry, mój chrześniak Staś. Jemu to dopiero należałby się jakiś torcik "pół-urodzinkowy". :) A trzecie bardzo pozytywne wydarzenie miało miejsce dzisiaj koło południa - znalazłam moją obrączkę ślubną, która zaginęła mi jakieś dwa tygodnie temu! Normalnie cud i prezent dla mnie samej, jak się patrzy. :)

A na koniec proszę się nie degustować ;) rosnący brzuszek saute, w całej okazałości - a co! ;)
Widoczny nieco bardziej niż "powinien", ale to sprawka mojej lordozy kręgosłupa, która domyślam się -
pogłębi się jeszcze w trakcie ciąży.



23 sierpnia 2013

Dziwny dzisiaj dzien...

Od rana złapało mnie okropne znużenie, czułam się jakbym w ogóle nie spała. Po godzinnej drzemce, wzięło mnie na wymioty i przez kilka dobrych godzin było mi niedobrze. Popołudniu jakoś wszystko minęło i przestałam o tym myśleć, skupiając się na sprzątaniu (jesteśmy nadal w jakimś zawieszeniu, po przeprowadzce). No i po godzinie 14 nagle raptem wzięło mnie na Nutellę, no to zjadłam łychę. Następny w kolejne był surowy ogórek, no to wszamałam. A teraz kończę opakowanie śledzików w sosie śmietanowym (wiem... nie bardzo to zdrowe) i strasznie zaczęło mnie cisnąć na chipsy i wodę gazowaną...

Ja nie mogę, co się dzieje. Dlaczego zawsze wydawało mi się, że zachcianki w ciąży są kwestią delikatnie mówiąc wyimaginowaną i polegają na tym, że jak każdy człowiek, ma się czasem na coś ochotę + ciąża sprzyja dogadzaniu sobie, przecież jest to okres bardzo wyjątkowy dla każdej kobiety.

A guzik prawda! Czuje się po prostu tak wielką chęć na coś, że trąca to o przymus i chodzi to za Tobą i chodzi... aż w końcu Cię dopada i od razu życie staje się ciut piękniejsze... ;)
Aż strach się bać co będzie dalej! A Dzidziol rytmicznie podryguje w brzuszku.
Pytanie tylko, czy takie cuda mi odpowiadają, czy raczej daje znać, żeby trochę wyluzować z tym mieszaniem jedzenia...
Póki co, mdłości sobie poszły i to jest argument, że nie jest to chyba aż tak złe. ;)


21 sierpnia 2013

Pierwsze ruchy i kopniaczki Dzidziola

Dziś początek 17 tc, a od rana Dzidziol raczy mnie kopniaczkami i innymi wyczuwalnymi wygibasami. ;) Zawsze jakoś inaczej wyobrażałam sobie takie kopniaczki, ale może po prostu do Takich kopniaków to trzeba jeszcze poczekać, bo Maluch musi podrosnąć.

Ruchy Malca czuję od 15 tygodnia ciąży, wiele osób dziwi ten fakt, ale nie można tego pomylić z niczym innym, zwłaszcza jeśli wszystko powtarza się każdego dnia, mniej więcej o podobnej porze (zawsze między 15, a 18 - to chyba reakcja, że był smaczny obiadek ;) ), a od kilku dni również z rana, jak i wieczorem gdy leżę w łóżku przed spaniem.
Najczęściej odczuwam ruchy kilka cm pod pępkiem lub po bokach. Z dnia na dzień stają się coraz częstsze i coraz mocniej wyczuwalne i niech tak zostanie, podoba mi się to bardzo! :)

Tak wyglądaliśmy/wyglądałyśmy w 16 tygodniu. Już za kilka dni nowe zdjęcie (robimy je w soboty lub niedziele, kiedy Tatuś ma z rana więcej czasu). ;)