18 listopada 2013

Kartka z kalendarza 15.11.2013 r.


Piątek, 15 listopada. Mamę w końcu olśniło. Kombinowała od kilku, w sumie kilkunastu dobrych tygodni, nie mogąc "poczuć" tego jak jej Kruszynka ma na imię??? Pojawiały się nowe wersje, niestety większość imion która podobała się Mamie, nie bardzo podobała się Tacie i na odwrót. Ale w piątek Mama ni stąd ni zowąd w końcu zrozumiała, że ta Mała dziewuszka w brzuszku to...?
Nasza Gabryśka! :) Nadal troszkę żal mi Marcelinki, Julianny, Marianny i Mai - moje pozostałe najważniejsze typy imion. No! Ale 1,5 kg dziewuszka nie mogła dłużej pozostać tylko Dzidziulinką, bo zaczynały się pojawiać u rodziców wyrzuty sumienia. ;) Dokładnie od 25 tygodni Tatusiowi podoba się Gabrysia, za to po mnie odziedziczy drugie imię. ;)

Na koniec rzecz mniej istotna, czyli szafa Gabryśki. To tutaj mieszka (prawie) cała nasza pieczołowicie budowana wyprawka dla niej. ;P Mieliśmy nadzieję, że też się w niej zmieścimy, niestety jedyne nasze rzeczy to moja poducha do spania, ręczniki i półka z rzeczami do porodu i po porodzie, czyli wyprawka młodej Mamy. ;) Chciałabym kiedyś pokazać Wam jakie cuda mieszczą się na tych półkach i w tych kartonikach Małej, ale nie wiem czy starczy mi na to czasu. :(



W każdym razie z naszej trzy-stronicowej listy wyprawkowej została nam tylko jedna, niepełna kartka. Jest dobrze! :) Nie możemy się już Ciebie doczekać po drugiej stronie brzuszka!







15 listopada 2013

Poranna gimnastyka ;)

Po dzisiejszym śniadanku zaczęła się gimnastyka, tudzież przeciąganie się Dzidziulinki. ;)
Niestety nie udało mi się uchwycić najbardziej spektakularnych efektów, kiedy to mój brzuch wyglądał jak wierzchołek góry lodowej i to kilka razy pod rząd. Pobiegłam po aparat i na szybko udało mi się zrobić tylko dwa zdjęcia, Mała ewidentnie nie chciała współpracować, gdy tylko odkładałam aparat zaczynała swoje harce, a gdy leżałam 10 min z włączonym aparatem - cisza jak makiem zasiał!
Leżałam zupełnie prosto, żeby nie było wątpliwości. ;) Mała się wypycha i wraca do poprzedniej pozycji w tempie expresowym, tak więc zrobienie Jej zdjęcia graniczyło z cudem.
Ostatnie zdjęcie to dla porównania brzuszek bez wygibasów. ;)

Wiem, że taki widok jest dla większości pewnie zwyczajny...ale ja się tam nim zachwycam! :)



14 listopada 2013

Poczatek 30 tc ?????

Nie dowierzam. Dopiero co byłam na spotkaniu rodzinnym 2 listopada, dopiero co zapisywałam nas na szkołę rodzenia, a przed nami już trzecie spotkanie, dopiero co cieszyłam się, że nasze Maleństwo dobija do kilograma i jest już takie "duże"! ;) Rozpoczynamy 30 tydzień ciąży, co oznacza, że za 6 dni pozostanie nam już tylko 25% (z 40stu tygodni ciąży). Chyba czas zacząć przygotowania pełną parą. :)

Samopoczucie: średnie, duża drażliwość, wybuchowość i płacz co drugi dzień :/
Objawy fizyczne: powróciły wieczorne mdłości, trzy razy wymiotowałam w przeciągu ostatniego miesiąca, częste napinania brzucha, ból kości miednicy zwłaszcza rano po wstaniu z łóżka i kręgosłupa, ból piersi, od kilku dni przeziębienie z bolącym gardłem na czele
Masa ciała: +5,5 kg do wagi sprzed ciąży
Obwód brzucha: 98 cm
Zachcianki: wszystko co słodkie, czyli to czego muszę teraz unikać...
Inne dolegliwości: puchnące palce u rąk, częste zmęczenie i znużenie
Rozstępy: brak, pępek wklęsły - na swoim miejscu i w swoim kształcie ;) Smarujemy się intensywnie!
Linea nigra: brak
Problemy ze skórą: cera ok, męczą mnie tylko wiecznie tworzące się zajady, skóra bardzo wrażliwa
Spanie: problem z wygodnym ułożeniem się, gdy zasnę śpię już bezproblemowo
(chodzenie do toalety 2-3 razy w ciągu nocy)
Masa córeczki (z 12.11.2013 r.): 1350 g
Szacowana długość ciała: ok. 37-40 cm
Co lubię ostatnio robić najbardziej?:  buszować w sieci w poszukiwaniu rzeczy dla Córci, spędzać czas kameralnie z rodziną i przyjaciółmi, chodzić do kawiarni, spacerować gdy jest jeszcze jasno, spędzać wieczory przy świecach, kominku (u teściów ;) ) i dobrej herbacie, ciepłe kąpiele w pachnących olejkach, lubię wpatrywać się w brzuch i gadać lub śpiewać Małej :)
Czego nie lubię ostatnio robić?: zakupów jedzeniowych, przyrządzania obiadów (wolę robić desery...), nie lubię zakładać pończoch uciskowych, nie lubię gdy wszystko leci mi z rąk i co chwilę muszę się po coś schylać, siedzieć sama w domu (więc w sumie nigdy nie siedzę sama), przebywać w tłumie ludzi, wychodzić na zewnątrz bez make up'u, nie znoszę się zamartwiać ;)
Najbliższe plany "ciążowe" ?: szkoła rodzenia ciąg dalszy, spotkanie z położną, wizyta u fizjoterapeuty,
kolejne badania krwi, urządzanie kącika dla Małej + kolejne zakupy, kurowanie się z przeziębienia






12 listopada 2013

Luzny temat - dylematy zakupowe

Bardzo cieszę się, że w dzisiejszych czasach mamy tak duży wybór akcesoriów i wyprawki dla dziecka. Kiedyś takich dylematów nie było, bo i produktów nie było. Jest się z czego cieszyć, bo asortymenty niektórych sklepów - zarówno tych stacjonarnych jak i tylko online - niekiedy naprawdę zachwycają.
Problemem są natomiast ceny, często po prostu na kieszeń osoby zarabiającej w zachodniej części Europy. Dlatego nie dziwi mnie fakt, że przeglądając paki ubrań na ebay po dzieciach np z UK, w 99% widzę ubrania markowe z wyższej półki cenowej. Dlatego żeby dopełnić naszą wyprawkę dla Małej, wzięliśmy udział w takiej licytacji i za stosunkowe niedużo pieniążki staliśmy się posiadaczami dodatkowych 40 ciuszków takich marek jak Next, Mothercare, Bébé Coco, Bonnie Baby itp. Ubranka w stanie idealnym, część zupełnie nowa jeszcze z metkami. Dlaczego by nie skorzystać z takiej okazji? Grunt to dobrze kombinować. ;) Reszta naszej wyprawki ciuszkowej składa się zarówno z markowych ciuszków, które kupowałam sukcesywnie raz na jakiś czas lub z tzw. no name, które spełniły moje dwa główne wymagania: miały ładny, nietandetny wzór (lub były całkowicie gładkie) oraz wykonane były ze 100% bawełny, najlepiej organicznej (bez sztucznych dodatków). Kupowanie ciuszków zakończone. Był czas na wózek, kocyki, pościelki i elementy związane z karmieniem (tutaj skusiłam się na asortyment firmy Medela - filozofia marki i prowadzone przez nich badania naprawdę mnie przekonują). Gdy ogarnę się w mieszkaniu na pewno pozamieszczam kilka zdjęć naszej (mojej i Małej) wyprawkowej szafy. :)

Teraz przed nami następny krok w uzupełnianiu wyprawki dla Córeczki. A poniżej kolejne małe dylematy. Jeśli macie jakieś propozycje lub możecie coś polecić w tej tematyce to czekam na Wasze sugestie i porady. :)

1. Materacyk - z wkładem sztucznym (silikonowym) czy naturalnym (gryka, kokos, bambus, trawa cytrynowa). Nie tak dawno był szał na te "naturalne" wkłady. Teraz coraz częściej słyszę, że: szybciej się psują pod wpływem wilgoci, namnażają się w nich łatwiej roztocza i bakterie, mają specyficzny i dość wyraźny zapach, który może przeszkadzać). Na który rodzaj padł Wasz wybór?

2. Łóżeczko czy kosz Mojżesza (na początek) - byłam przez dłuższy czas stanowczo za koszem, bo wygodny, bo lekki, bo przyjemny i dość ciasny co jest ważne dla noworodka. Najnowsze badania dowodzą, że noworodki śpiące same w dużych niemowlęcych łóżeczkach, częściej odczuwają smutek spowodowany osamotnieniem, od dzieci które śpią blisko swoich rodziców, a w ciągu dnia ciasto owinięte np w małych kołyskach lub właśnie miękkich koszach. Ostatnio na szkole rodzenia, którą zaczęliśmy z mężem, położna powiedziała słowa, które bardzo utkwiły mi w pamięci... że "jesteśmy jednym z niewielu ssaków, które po okresie ciąży (gdy Maleństwo cały czas miało ciepło, było kołysane i lulane) tuż po porodzie wyrzucamy je z "gniazda" i radykalnie zmniejszamy nasz bliski kontakt z nim" - pomimo, że samo pojawienie się go po drugiej stronie brzuszka i wszystkie zmiany wokoło - są ogromnym szokiem dla każdego maleństwo (bez względu czy mówimy o człowieku czy o zwierzęciu - wszystkie te najmniejsze istoty potrzebują tego samego - bliskości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa i pokarmu - ssania). 
Niestety nasze mieszkanko póki co jest małe, więc zastanawiam się czy kosz + gondola + później łóżeczko zmieszczą się na naszym metrażu. Co więc wybrać...?

3. Wyposażenie wózka - wózek już mamy, a teraz czy kupować pościel i wyprawkę przeznaczoną konkretnie do gondoli, czy raczej po prostu postawić na grubsze kocyki pod dziecko i do przykrycia? A dodatkowo pozostaje dylemat torby, która nie jest dołączana do naszego wózka - kupować markową x-landera czy postawić na tańszą, niedopasowaną bezpośrednio do naszego wózka?

4. Nocne światło - które ma ułatwić zajmowanie się Maleństwem w nocy, czy kupić kinkiet na włącznik o ciepły i delikatnym świetle, czy lampkę wkładaną do kontaktu która będzie delikatnie świecić się przez całą noc? Będziemy spać z Córcią w tym samym pokoju.

5. Kosmetyki - będę kupować dopiero przed końcem grudnia, ale zastanawiam się na jaką markę postawić. Zdecydowanie chciałabym, aby było to produkty organiczne (na pewno pozbawione parabenów, perfumów i parafiny - która jest syntetyczna i ropopochodna i nijak nie współgra z delikatną skórą dziecka, jedynie może ją zapychać). Myślę nad kosmetykami Pat&Rub oraz kilkoma francuskimi markami dla noworodków i niemowląt. A może...? - postawić na zupełnie naturalną pielęgnację i zakupić nierafinowany olejek organiczny do kąpieli, który nie ma prawa uczulić; mąkę ziemniaczaną do mycia pupy i masło Shea do nawilżania ew. przesuszonej skórki dziecka? I stosować tak chociażby przez pierwsze 4 tygodnie życia Maleństwa, kiedy skóra jest najbardziej delikatna i każdą substancję którą użyjemy wchłania do wewnątrz?

6. Tummy Tub (wiaderko do kąpieli) czy wanienka? - póki co jestem murem za wiaderkiem...ale zastanawiam się czy oprócz pozytywnych skutków u Maleństwa, jakie niesie dla niego kąpiel w pionowej pozycji, będzie nam wygodnie tak kąpać Maluszka? Czy nie będziemy się stresować podczas podtrzymywania jej główki i w końcu czy będziemy w stanie kąpać w pojedynkę, czy zawsze będą musiały robić to dwie osoby?

Jak podkreśliłam, są to takie dość luźne dylematy - tzn. nie staję na głowie przed podjęciem każdej jednej takiej decyzji, ale niemniej trochę zaprzątają one moją głowę. Wciąż pojawiają się nowe znaki zapytania, dużo czytam nowych doniesień i badań na różne tematy - mam jednak świadomość, że za 10 lat może okazać się, że było one nie do końca trafione, a naukowcy w jakiejś kwestii diametralnie zmienili swoje zdanie. 

Nie zmienia to jednak tego, że chciałabym móc jak najlepiej przygotować się na przyjście mojej Córeczki w absolutnie każdej dziedzinie (wiem, że się nie da!) ale na tyle na ile pozwoli mi czas, wiedza, fundusze i intuicja będę się starać. :)




*************************************************************

Poza tym dzisiaj mamy wizytę u lekarza - nareszcie! Dla mnie 4 tygodnie oczekiwania na taką wizytę to prawie wieczność! Dziś znowu się zobaczymy nasza Kruszynko! :) 

Test obciążenia glukozą (75g) wyszedł dobrze. Z czego bardzo się cieszę, mogę jeść dalej lody. ;)
EDIT: jednak wg mojej lekarki poziom glukozy na czczo, wyszedł mi zbyt wysoki... mam często badać glukozę i stosować kilka zasad dotyczących diety cukrzycowej jak np. unikanie cukrów prostych (żegnajcie lody) itp. itd. ;/

Leci 29 tydzień... a ja nie mogę, wprost nie mogę doczekać się Świąt Bożego Narodzenia. Uwielbiam atmosferę jaka towarzyszy przygotowaniom i całej tej świątecznej otoczce. Myślę już o prezentach i aranżacji wnętrza naszego mieszkania, bo nie zamierzam biegać w tłumie po sklepach w 36 tygodniu. ;)
W tym roku oczekiwanie będzie wyjątkowe...zaraz po Świętach wraz z rozpoczynającym się Nowym Rokiem skończymy 37 tydzień co znaczy, że Córcia będzie donoszona i może wybrać w każdej chwili dzień swoich narodzin. :)

Zaczęliśmy też szkołę rodzenia, szczególnie nastawiam się na wsparcie psychiczne i rozmowy, które bardzo w tym miejscu pomagają, wzmacniają naszą pewność siebie. :) Ostatnie zajęcia z doulą utwierdziły mnie w tym, że wiedza teoretyczna - wiedzą teoretyczną, ale najważniejszy jest stan naszego umysłu, nasze pozytywne nastawienie i zaufanie własnemu ciału oraz pomagającym nam ludziom - co łatwe oczywiście nie jest. Jeszcze tyle nauki przed nami, ale jesteśmy zadowoleni z wyboru szkoły... i pełni nadziei, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. :)

11 listopada 2013

Materacykowo ;)

Dzisiaj przyszedł czas na post o materacyku. Szczerze Wam powiem, że nie wyrabiam się...
Mimo iż mam przerwę w studiach i teoretycznie powinnam mieć dużo czasu, im bardziej zaawansowana ciąża tym czasu mam mniej i pewnie już tak zostanie, aż do momentu kiedy pojawi się Mała i to ona na jakiś czas stanie się "pochłaniaczkom" absolutnie całego czasu swojej mamy. :)
Ale w sumie miało być o czymś innym... ;)

Magda (blog) to mama małego Mateuszka, która zaprojektowała materacyk do karmienia i noszenia noworodka/niemowlęcia. Ma on za zadanie przede wszystkim ułatwiać nam opiekę nad Dzieckiem, szczególnie w pierwszych tygodniach jego życia. Ciągłe przekładanie, przenoszenie i podnoszenie wrażliwego na bodźce noworodka, może być dla niego niekomfortowe, materacyk może więc pomóc nam w ułatwieniu tego zadania (np. po karmieniu, gdy Maluszka trzymałyśmy na tej poduszce, możemy łagodnie odłożyć go do łóżeczka, bez wybudzania).
Kolejnym elementem jest na pewno większe bezpieczeństwo podczas noszenia, szczególnie dla rodziców których aspekt ten może stresować i wzbudzać w nich lęk. Materacyk jest wewnątrz lekko usztywniony, przez co Maluch będzie w bezpiecznej i wygodnej pozycji.
Założenie jest dość podobne jak w przypadku rożków, ale Magda zapewnia, że karmienie i pielęgnacja Dzieciątka na poduszce w jej przypadku stała się znacznie łatwiejsza i nie wymagała dodatkowych zabiegów jak odwijanie i zawijanie Malca w celu wygodniejszego karmienia. Dodatkowo główka Maleństwa jest cały czas podtrzymywana.

Materacyki wykonane są z mięciutkich i przyjemnych materiałów, mają bardzo ładne i delikatne wzory i co równie ważne, nie zajmują dużo miejsca. W każdej chwili materacyk możecie zwinąć i zabrać ze sobą np. w podróż. Przy starszym dziecku sprawdzić się mogą jako podusia pod główkę.

My na pewno spróbujemy! A później podzielimy się z Wami naszą opinią, a raczej zapytamy o opinię przyszłą - główną użytkowniczkę podusi. ;) Dziękujemy przy tym serdecznie Magdzie, za podzielenie się swoim projektem i umożliwienie nam tym samym przetestowania materacyko - poduszki. :)




Jak wygląda nasz wybrany model możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach, natomiast w tym momencie od siebie najbardziej polecam Wam najnowszy projekt Magdy w sowy! Żałuję, że nie udało nam się "załapać" na ten model. Jeśli więc będzie taka potrzeba ze strony naszej Córci zamówimy ten właśnie wzór. Od spodu materacyk ten posiada dodatkowo mój ulubiony materiał tj. -  minky.
(O mojej miłości do minky jeszcze Wam napiszę, bo w wyprawce czekają już dwa kocyki i podusie z tym materiałem w roli głównej. ;) ).

A oto sowy:
materacyk z sowami - zdjęcia zaczerpnięte ze strony Magdy 


Tutaj możecie wejść na stronę Magdy i dowiedzieć się więcej na temat materacykowego wynalazku.
Magdzie jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy! ;)