Zbiegły się dzisiaj przynajmniej trzy, baaardzo pozytywne i znaczące wydarzenia. Po pierwsze dziś zaczęliśmy
5 miesiąc ciąży jeeeeee :) z tej to okazji chyba kupię dziś sobie Ptasie Mleczko, jakoś tak chodzi za mną od kilku dni
i zaaranżuję małą kawkę (dla mnie mleczko ;)) razem z Poślubionym. Druga okazja to - właśnie dziś mija dokładnie 6 miesięcy, od kiedy na świat przyszedł synek mojej siostry, mój chrześniak Staś. Jemu to dopiero należałby się jakiś torcik "pół-urodzinkowy". :) A trzecie bardzo pozytywne wydarzenie miało miejsce dzisiaj koło południa - znalazłam moją obrączkę ślubną, która zaginęła mi jakieś dwa tygodnie temu! Normalnie cud i prezent dla mnie samej, jak się patrzy. :)
A na koniec proszę się nie degustować ;) rosnący brzuszek saute, w całej okazałości - a co! ;)
Widoczny nieco bardziej niż "powinien", ale to sprawka mojej lordozy kręgosłupa, która domyślam się -
pogłębi się jeszcze w trakcie ciąży.
28 sierpnia 2013
23 sierpnia 2013
Dziwny dzisiaj dzien...
Od rana złapało mnie okropne znużenie, czułam się jakbym w ogóle nie spała. Po godzinnej drzemce, wzięło mnie na wymioty i przez kilka dobrych godzin było mi niedobrze. Popołudniu jakoś wszystko minęło i przestałam o tym myśleć, skupiając się na sprzątaniu (jesteśmy nadal w jakimś zawieszeniu, po przeprowadzce). No i po godzinie 14 nagle raptem wzięło mnie na Nutellę, no to zjadłam łychę. Następny w kolejne był surowy ogórek, no to wszamałam. A teraz kończę opakowanie śledzików w sosie śmietanowym (wiem... nie bardzo to zdrowe) i strasznie zaczęło mnie cisnąć na chipsy i wodę gazowaną...
Ja nie mogę, co się dzieje. Dlaczego zawsze wydawało mi się, że zachcianki w ciąży są kwestią delikatnie mówiąc wyimaginowaną i polegają na tym, że jak każdy człowiek, ma się czasem na coś ochotę + ciąża sprzyja dogadzaniu sobie, przecież jest to okres bardzo wyjątkowy dla każdej kobiety.
A guzik prawda! Czuje się po prostu tak wielką chęć na coś, że trąca to o przymus i chodzi to za Tobą i chodzi... aż w końcu Cię dopada i od razu życie staje się ciut piękniejsze... ;)
Aż strach się bać co będzie dalej! A Dzidziol rytmicznie podryguje w brzuszku.
Pytanie tylko, czy takie cuda mi odpowiadają, czy raczej daje znać, żeby trochę wyluzować z tym mieszaniem jedzenia...
Póki co, mdłości sobie poszły i to jest argument, że nie jest to chyba aż tak złe. ;)
Ja nie mogę, co się dzieje. Dlaczego zawsze wydawało mi się, że zachcianki w ciąży są kwestią delikatnie mówiąc wyimaginowaną i polegają na tym, że jak każdy człowiek, ma się czasem na coś ochotę + ciąża sprzyja dogadzaniu sobie, przecież jest to okres bardzo wyjątkowy dla każdej kobiety.
A guzik prawda! Czuje się po prostu tak wielką chęć na coś, że trąca to o przymus i chodzi to za Tobą i chodzi... aż w końcu Cię dopada i od razu życie staje się ciut piękniejsze... ;)
Aż strach się bać co będzie dalej! A Dzidziol rytmicznie podryguje w brzuszku.
Pytanie tylko, czy takie cuda mi odpowiadają, czy raczej daje znać, żeby trochę wyluzować z tym mieszaniem jedzenia...
Póki co, mdłości sobie poszły i to jest argument, że nie jest to chyba aż tak złe. ;)
21 sierpnia 2013
Pierwsze ruchy i kopniaczki Dzidziola
Dziś początek 17 tc, a od rana Dzidziol raczy mnie kopniaczkami i innymi wyczuwalnymi wygibasami. ;) Zawsze jakoś inaczej wyobrażałam sobie takie kopniaczki, ale może po prostu do Takich kopniaków to trzeba jeszcze poczekać, bo Maluch musi podrosnąć.
Ruchy Malca czuję od 15 tygodnia ciąży, wiele osób dziwi ten fakt, ale nie można tego pomylić z niczym innym, zwłaszcza jeśli wszystko powtarza się każdego dnia, mniej więcej o podobnej porze (zawsze między 15, a 18 - to chyba reakcja, że był smaczny obiadek ;) ), a od kilku dni również z rana, jak i wieczorem gdy leżę w łóżku przed spaniem.
Najczęściej odczuwam ruchy kilka cm pod pępkiem lub po bokach. Z dnia na dzień stają się coraz częstsze i coraz mocniej wyczuwalne i niech tak zostanie, podoba mi się to bardzo! :)
Tak wyglądaliśmy/wyglądałyśmy w 16 tygodniu. Już za kilka dni nowe zdjęcie (robimy je w soboty lub niedziele, kiedy Tatuś ma z rana więcej czasu). ;)
Ruchy Malca czuję od 15 tygodnia ciąży, wiele osób dziwi ten fakt, ale nie można tego pomylić z niczym innym, zwłaszcza jeśli wszystko powtarza się każdego dnia, mniej więcej o podobnej porze (zawsze między 15, a 18 - to chyba reakcja, że był smaczny obiadek ;) ), a od kilku dni również z rana, jak i wieczorem gdy leżę w łóżku przed spaniem.
Najczęściej odczuwam ruchy kilka cm pod pępkiem lub po bokach. Z dnia na dzień stają się coraz częstsze i coraz mocniej wyczuwalne i niech tak zostanie, podoba mi się to bardzo! :)
Tak wyglądaliśmy/wyglądałyśmy w 16 tygodniu. Już za kilka dni nowe zdjęcie (robimy je w soboty lub niedziele, kiedy Tatuś ma z rana więcej czasu). ;)
20 sierpnia 2013
La Millou - czyli otulacz z bambusa
Tak jak pisałam dwie notki temu, w drodze do nas był bambusowy otulacz marki La Millou, zakupiony przeze mnie na stronie www.coocoo.pl. Dotarł do nas wczoraj i jest naprawdę śliczny. :)
Największy zachwyt wzbudziło we mnie już samo opakowanie, urocze i bardzo gustowne. Lniany woreczek i słodkie ozdobne serduszko z materiału... A zawartość? Otulacz ma świetny orientalny wzór, jest bardzo miękki, przyjemny i leciutki.
Będzie w sam raz do owijania noworodka, a gdy przyjdą ciepłe dni, przyda się i do łóżeczka i wózka jako przykrycie, może nawet do karmienia.
Jest to bardzo uniwersalny produkt, dodatkowo skład materiału - 100% bambus. Jedyny minus jaki od razu zauważyłam, to fakt, że wzór jest tylko po jednej stronie otulacza, co sprawia, że automatycznie z drugiej strony jest on mało reprezentacyjny. No trudno, byłam przekonana, że będzie dwustronny.
Zdjęcia nie wyszły idealnie, bo robiłam je w nocy przy świetle żarówki. ;) Bardzo chciałam od razu zobaczyć razem z Mężem zawartość uroczego woreczka, a drugi raz już bym wszystkiego tak ładnie nie zapakowała, jak w oryginale. ;)

Jest to rzecz jedna z kilku na mojej małej liście gadżetów must have, następny punkt z listy zrealizuję jakoś za miesiąc, gdy dowiemy się kto to taki rośnie w brzuszku. :) Bez szaleństw, na wszystko przyjdzie pora. :D
recenzja nie jest sponsorowana!
19 sierpnia 2013
USG genetyczne (13 + 1 tc)
Tak jak obiecałam pod poprzednim postem, teraz coś dla równowagi. ;)
Po USG genetycznym, które odbyło się już cztery tygodnie temu, dostaliśmy płytkę DVD z nagraniem przebiegu badania. Dzięki temu, korzystając z programu do obróbki filmików, uchwyciłam kilka pięknych obrazków z naszym Dzidziolem...
- tutaj wygląda jakbym rozmawiał przez telefon :) tak podsumowała pani doktor wykonująca badanie, tata był wtedy w drodze do nas...
- Halo Tato! Wylądowałeś już w kraju? ;)
- tutaj nasz Dzidziul prostuje nóżki...
- widzicie mniej więcej pośrodku obrazu małą rączkę z paluszkami?! :D
- na tym zdjęciu pięknie prezentuje lewą nóżkę, razem ze stópką :)
(czy ktoś ma jakieś typy co do płci? coś tam widać, tylko co...?)
- tutaj ewidentnie był "żółwik" - prawą piąstką :)
- pomiar od główki do pupci, teraz to Maluch ma jakieś 12 cm
Ale miałam zabawę z tą obróbką filmu! :) Mam nadzieję, że nikomu nie przeszkadza, taka ilość zdjęć.
Podsumowując poprzedni post, to właśnie dla tego Skarbu naszego - warto! :)
Po USG genetycznym, które odbyło się już cztery tygodnie temu, dostaliśmy płytkę DVD z nagraniem przebiegu badania. Dzięki temu, korzystając z programu do obróbki filmików, uchwyciłam kilka pięknych obrazków z naszym Dzidziolem...
- tutaj wygląda jakbym rozmawiał przez telefon :) tak podsumowała pani doktor wykonująca badanie, tata był wtedy w drodze do nas...
- Halo Tato! Wylądowałeś już w kraju? ;)
- tutaj nasz Dzidziul prostuje nóżki...
- główka i prawa nóżka w zgięciu :)
- widzicie mniej więcej pośrodku obrazu małą rączkę z paluszkami?! :D
(czy ktoś ma jakieś typy co do płci? coś tam widać, tylko co...?)
- pomiar od główki do pupci, teraz to Maluch ma jakieś 12 cm
Podsumowując poprzedni post, to właśnie dla tego Skarbu naszego - warto! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







