Dzisiaj post "pytaniowy". Czy są wśród Was (lub znacie w środowisku blogowym) przyszłe mamy,
które mieszkają w Poznaniu? Byłoby mi bardzo miło takie mamy poznać, może przyszłościowo zrobić
jakieś wspólne spotkanie? Na razie poznałam jedną dziewczynę z Poznania, widzę natomiast, że wśród Was góruje Łódź ;) i tak troszkę Wam zazdroszczę, więc jeśli kogoś znacie - piszcie. ;)
24 października 2013
21 października 2013
100 days to go! Dzis studiowka! :)
Mamy dzisiaj studniówkę! :) Gdy pomyślę o tej przed maturą... to dosłownie "chwilę" później siedziałam już na sali egzaminacyjnej, był maj i było cieplutko... i stresująco. ;) Czy nasze 100 dni minie równie szybko, jak te cztery lata temu? Tego nie wie nikt. Ale wydaje mi się, że pracy na te 100 dni mam równie dużo, co przed maturą... jest więc szansa, że miną w szybkim tempie.
Nie wiem jak u Was, ale ja chociaż dokładnie czuję moją Córeczkę wierzgającą w brzuszku, jakoś nie do końca póki co dowierzam, że za trzy miesiące będę już mamą. Od tej chwili na którą wszyscy tak bardzo czekamy, będziemy już we trójkę - na zawsze. Jakoś trudno mi to ogarnąć. ;) Na połówkowym Mała z zachowania jest jak tatuś. Śpi z otwartą buzią i podkurczonymi rąkami przy twarzy, a żeby tego było mało, leży sobie krzyżując stopy - jedna o drugą, też jak tatuś.
"Córeczko, czy Ty będziesz miała cokolwiek po mnie??"
Małżon się ze mnie śmieje i mówi, że jedno na pewno. ;)
Wracając do tematu, przydałaby się dzisiaj jakaś impreza! ;) Albo chociażby miłe wyjście gdzieś dla upamiętnienia tego jedynego w swoim rodzaju dnia. Jak Małżon wróci to będziemy negocjować.
Póki co kilka ujęć naszego rajskiego lokum w Warszawie, wiem, że wyszłam kiepsko, ale niestety pomimo obrazów cieszących moje oczy (oczy estetki do bólu) i wyśmienitych smaków, czułam się średnio, bo towarzyszyły mi zawroty głowy, uczucie słabości, a nawet wieczorne wymioty. Poza tym, było cudnie! :)
Nie wiem jak u Was, ale ja chociaż dokładnie czuję moją Córeczkę wierzgającą w brzuszku, jakoś nie do końca póki co dowierzam, że za trzy miesiące będę już mamą. Od tej chwili na którą wszyscy tak bardzo czekamy, będziemy już we trójkę - na zawsze. Jakoś trudno mi to ogarnąć. ;) Na połówkowym Mała z zachowania jest jak tatuś. Śpi z otwartą buzią i podkurczonymi rąkami przy twarzy, a żeby tego było mało, leży sobie krzyżując stopy - jedna o drugą, też jak tatuś.
"Córeczko, czy Ty będziesz miała cokolwiek po mnie??"
Małżon się ze mnie śmieje i mówi, że jedno na pewno. ;)
Wracając do tematu, przydałaby się dzisiaj jakaś impreza! ;) Albo chociażby miłe wyjście gdzieś dla upamiętnienia tego jedynego w swoim rodzaju dnia. Jak Małżon wróci to będziemy negocjować.
Póki co kilka ujęć naszego rajskiego lokum w Warszawie, wiem, że wyszłam kiepsko, ale niestety pomimo obrazów cieszących moje oczy (oczy estetki do bólu) i wyśmienitych smaków, czułam się średnio, bo towarzyszyły mi zawroty głowy, uczucie słabości, a nawet wieczorne wymioty. Poza tym, było cudnie! :)
16 października 2013
Ciazowo - wiadomosc z ostatniej chwili
Po pierwsze jesteśmy z Małżonem w Wawie. On na konferencji (środa, czwartek), a ja w tym czasie mam "wolne" czyli muszę się czymś zająć. ;) Mam do napisania między innymi pracę zaliczeniową, także jest plan na dzisiejsze popołudnie. Później będzie czas na wspólny weekend i odwiedziny rodziny. Hotel mamy cudowny, więc od kilku godzin chadzam sobie i zachwycam się. ;) Pogoda okrutna i nie zachęca do spacerów. Nie obyło się dziś bez niezdrowego śniadania, bo niestety nic zdrowego po drodze na autostradzie na nas nie czekało...
No i właśnie odrobinę to odchorowuję, niby zjadłam tylko tosty i sałatkę, ale nie były chyba z najlepszych składników...
Myślicie, że Maluszkom takie rzeczy mogą zaszkodzić, jeśli i my źle coś trawimy...? Spędziłam też trochę czasu w CH na małych zakupach i obiadku, mimo tego strasznie się nudziłam szczerze mówiąc. ;)
A teraz do rzeczy... ciążowa wiadomość z ostatniej chwili jest taka, że pojawiła mi się dzisiaj siara i to w sporej ilości. Nie ukrywam, że byłam w lekkim szoku, gdy zauważyłam to dziś przygotowując się do kąpieli w wielkiej hotelowej wannie. ;)
No i tak teraz zastanawiam się... co z tym fantem zrobić? Może wypadałoby przejść się do apteki po wkładki laktacyjne...
A jak to u Was wygląda/wyglądało? W sumie, w 25 tygodniu może już tak być, ale jestem szczerze zaskoczona...
No i właśnie odrobinę to odchorowuję, niby zjadłam tylko tosty i sałatkę, ale nie były chyba z najlepszych składników...
Myślicie, że Maluszkom takie rzeczy mogą zaszkodzić, jeśli i my źle coś trawimy...? Spędziłam też trochę czasu w CH na małych zakupach i obiadku, mimo tego strasznie się nudziłam szczerze mówiąc. ;)
A teraz do rzeczy... ciążowa wiadomość z ostatniej chwili jest taka, że pojawiła mi się dzisiaj siara i to w sporej ilości. Nie ukrywam, że byłam w lekkim szoku, gdy zauważyłam to dziś przygotowując się do kąpieli w wielkiej hotelowej wannie. ;)
No i tak teraz zastanawiam się... co z tym fantem zrobić? Może wypadałoby przejść się do apteki po wkładki laktacyjne...
A jak to u Was wygląda/wyglądało? W sumie, w 25 tygodniu może już tak być, ale jestem szczerze zaskoczona...
14 października 2013
12 października 2013
24/25 tydzien ciazy
Jesteśmy po badaniu połówkowym, a przed serią badań krwi i glukozą 75 g. Maleństwo rozwija się prawidłowo, na razie nie ma żadnych powodów do obaw, choć mama cały czas swoje powody znajduje... Przed nami kilka badań, zarówno te podstawowe jak i bardziej wyszukane (na hormony, wirusy itp.)
Zobaczymy czy mama równie dobrze się sprawuje co Dzidziulinka. ;)
Jutro też chwytam za miarę i wskakuję na wagę, czas sprawdzić nasze postępy (pomiary robię sobie co 2 tyg.) ;)
Ostatnie dni minęły nam pod znakiem warsztatów w trakcie Tygodnia Rodzicielstwa Bliskości organizowanego między innymi w Poznaniu właśnie. Na dwóch udało mi się być z mężem, także jestem z niego dumna. Może o warsztatach napiszę innym razem, ale jestem z nich niesamowicie zadowolona.
Początek weekendu to dalsze prace wykończeniowe w naszym mieszkanku, konkretnie w realizacji jest garderoba, zostawiam już wolne półki dla naszego Maleństwa.
Co bardzo mnie niepokoi w ostatnim czasie - dostaję na głowę... nie wiem czy to ma jakiś związek z ciążą, a może z nadchodzącą zimą? Wszystko mnie drażni, wszystko mnie denerwuje, jestem extremalnie drażliwa, szczególnie na tematy dotyczące ciąży i opieki nad niemowlętami, a także imienia dla naszej Pociechy, nad którym cały czas jeszcze się zastanawiamy. Jeśli słyszę jakikolwiek nieprzychylny komentarz lub uwagę innej osoby, robię się naprawdę paskudna, a najbardziej chyba sama na tym cierpię, bo nie jest miło kiedy kilkanaście razy dziennie ktoś lub coś wyprowadza Cię z równowagi. Tak się nie da. Mam ogromną nadzieję, że to mi minie.
O badaniu połówkowym też chyba coś jeszcze naskrobię, w każdym razie niezaprzeczalnie już widzieliśmy, że Kruszynka jest dziewczynką i waży prawie 750 g. :) Spała sobie smacznie z otwartym buziolem i odgrażała się piąstką, gdy lekarka chcąc by zmieniła pozycję uderzała w brzuch sondą od USG. :/ Zuch moja dziewczynka! ;)
Zobaczymy czy mama równie dobrze się sprawuje co Dzidziulinka. ;)
Jutro też chwytam za miarę i wskakuję na wagę, czas sprawdzić nasze postępy (pomiary robię sobie co 2 tyg.) ;)
Ostatnie dni minęły nam pod znakiem warsztatów w trakcie Tygodnia Rodzicielstwa Bliskości organizowanego między innymi w Poznaniu właśnie. Na dwóch udało mi się być z mężem, także jestem z niego dumna. Może o warsztatach napiszę innym razem, ale jestem z nich niesamowicie zadowolona.
Początek weekendu to dalsze prace wykończeniowe w naszym mieszkanku, konkretnie w realizacji jest garderoba, zostawiam już wolne półki dla naszego Maleństwa.
Co bardzo mnie niepokoi w ostatnim czasie - dostaję na głowę... nie wiem czy to ma jakiś związek z ciążą, a może z nadchodzącą zimą? Wszystko mnie drażni, wszystko mnie denerwuje, jestem extremalnie drażliwa, szczególnie na tematy dotyczące ciąży i opieki nad niemowlętami, a także imienia dla naszej Pociechy, nad którym cały czas jeszcze się zastanawiamy. Jeśli słyszę jakikolwiek nieprzychylny komentarz lub uwagę innej osoby, robię się naprawdę paskudna, a najbardziej chyba sama na tym cierpię, bo nie jest miło kiedy kilkanaście razy dziennie ktoś lub coś wyprowadza Cię z równowagi. Tak się nie da. Mam ogromną nadzieję, że to mi minie.
O badaniu połówkowym też chyba coś jeszcze naskrobię, w każdym razie niezaprzeczalnie już widzieliśmy, że Kruszynka jest dziewczynką i waży prawie 750 g. :) Spała sobie smacznie z otwartym buziolem i odgrażała się piąstką, gdy lekarka chcąc by zmieniła pozycję uderzała w brzuch sondą od USG. :/ Zuch moja dziewczynka! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)