9 grudnia 2013

W grudniowym klimacie... :)

Spacer, kolacja i klimatyczny wieczór w domu. Nie mogę już doczekać się Świąt! Nie mogę już doczekać się Nowego Roku!! Nie mogę już doczekać się Gabrysi!!!

 



8 grudnia 2013

Niedzielny poranek - czyli fitness na basenie :)

Matka się rozkręca, a Córcia mam nadzieję, że jest z tego równie zadowolona jak jej mama. ;)
O czym mowa? Dzisiaj zaczęłam zajęcia fitness dla kobiet w ciąży, we wodzie. Po pierwszych zajęciach jestem bardzo zadowolona i ilość endorfin tak mi podskoczyła, że dzisiaj mogę przenosić góry. Jedyny minus, chociaż mały jest taki, że... wszystko mnie boli! hehe ;) Najbardziej ręce i ramiona. Dużo było ćwiczeń na tą partię ciała i po wyjściu z basenu ciężko było mi wytrzeć nawet porządnie włosy, ręce mi "odpadały". ;) Ćwiczenia oczywiście odbywały się przy muzyce i były naprawdę dość szybkie. Po takim maratonie jestem bardziej zmęczona niż po cotygodniowym "zwyczajnym" pływaniu. Niech mi ktoś jeszcze raz powie, że "po 6 miesiącu to zobaczysz, już tak ciężko jest i nic się człowiekowi nie chce..." - hę?? :)
U mnie wygląda to proporcjonalnie odwrotnie. Oczywiście odpoczywać muszę więcej i szybciej się męczę, ale nie doskwiera mi jeszcze syndrom kanapowca. ;) Oby tylko Córcia dobrze się czuła razem z mamą, oby było wszystko w porządku, to jeszcze zostało nam trochę czasu na takie czy inne małe szaleństwa. ;)
Teraz znikam, bo kolejny punkt programu to kawka u teściów, a zaraz po niej wyjazd nad jeziorko na spacer i obiadek w hotelu, gdzie rok temu odbyło się nasze wesele. Mam ochotę obudzić w sobie trochę tych cudownych wspomnień i złapać wiatr w żagle na kolejny tydzień, zwłaszcza że Małżon znowu znika na tydzień tym razem już nie za ocean, a za morze... trochę to zawsze bliżej. ;)
Miłej niedzieli!


6 grudnia 2013

Gabryskowe kocyki czas zaczac prac ;)

Słów kilka o Gabrysinych kocykach. Asortyment dostępny w sklepach jak i w sieci jest tak szeroki, że ciężko było wybrać i zdecydować się na jakiś konkretny wzór czy motyw. Tyle pięknych rzeczy! Tym samym mamy kilka różnych, ale myślę, że wszystkie będą w użytku i przydadzą się. W tym momencie siedzą w pralce na 30st... mam wielką nadzieję, że nic się nie odkształci po praniu...


 kocyk Dolly

kocyk La Millou

kocyk z Pepco 

kocyk Zaffiro

 rożek, który po rozłożeniu również może służyć do przykrycia


Brakuje otulaczy, poduszek, pościelek i prześcieradeł - te dniach również wylądują w praniu. ;) Może uda mi się coś niecoś Wam jeszcze pokazać.

ps. na dniach zacznę projekt dekoracji kącika dla Dzidziulinki. Motyw przewodni gwiazdy oraz sowy ;) - jeśli macie/znacie jakieś fajne inspiracje, dodatki w tym klimacie, podzielcie się koniecznie! :)

4 grudnia 2013

32 tc!

32 tydzień.

Samopoczucie: dobre, od czasu do czasu niepokój i puszczają mi nerwy, wtedy jest ryk
Objawy fizyczne: częste napinania brzucha i ból w godzinach późno wieczornych, ból kości miednicy zwłaszcza rano po wstaniu z łóżka, ból kręgosłupa części lędźwiowo-krzyżowej, ból piersi
Masa ciała: +6 kg do wagi sprzed ciąży
Obwód brzucha: ?
Zachcianki: kiszonki - kapucha i ogórki ;) pierniczki, herbatki z cynamonem i goździkami
Inne dolegliwości: puchnące palce u rąk i nóg, częste zmęczenie, ból pęcherza zwłaszcza w nocy
Rozstępy: brak, pępek wklęsły - nadal się smarujemy!
Linea nigra: brak
Problemy ze skórą: brak
Spanie: problem z wygodnym ułożeniem się, częste wstawanie do toalety po 3-4 razy
Masa córeczki: 2200 g! (z badania 05.12.2013 r.)
Szacowana długość ciała: ok. 42 cm
Co lubię ostatnio robić najbardziej?: planować wszystko dla naszej Córeczki, ćwiczyć fizycznie, dobrze jeść, spotykać się ze znajomymi i rodziną, chodzić na warsztaty i inne spotkania dla przyszłych rodziców, planować przyszłość zawodową i edukacyjną na czas po narodzinach Gabiuszki
Czego nie lubię ostatnio robić?: kłaść się w ciągu dnia, nie lubię gdy wszystko leci mi z rąk i co chwilę muszę się po coś schylać, siedzieć sama w domu, nie znoszę się zamartwiać, nie lubię rano poszukiwać ubrań w które jeszcze się mieszczę (bo w większość bluzek przedciążowych już ledwo wchodzę)
 Najbliższe plany "ciążowe" i nie tylko: spotkanie z położną, kolejne warsztaty, wizyta u fizjoterapeuty,
urządzanie kącika dla Małej + kolejne zakupy, pranie Gabrysiowych rzeczy, fitness na pływalni dla kobiet w ciąży, być może zajęcia z tańca dla przyszłych mam oraz kolejne wizyty lekarskie, wyjazd z Poślubionym na weekend (pewnie nasz ostatni wyjazd we "2" ;) ), wykończanie mieszkania, globalne sprzątanie i dekorowanie przedświąteczne naszego gniazdka, sesja ciążowa (jutro!), robienie albumu scrapbooking dla Gabryśki oraz szycie dla niej zabawek i poduszeczek... ufff i jeszcze trochę innych rzeczy ;)







1 grudnia 2013

Dwa miesiące!

Pozostały nam dwa miesiące do terminu porodu, jedyne 8 tygodni! Czas przyspieszył, niezaprzeczalnie. Tak jak większość z Was cieszę się, że wyprawkę, wszelkie zakupy i załatwianie rozłożyłam sobie w czasie, nie wyobrażam sobie teraz dopiero zaczynać i poszukiwać cudeniek dla Córci. Chyba nie miałabym już sił na codzienne eskapady po mieście, przygotowywanie spisu rzeczy których będziemy potrzebować itd. Sporo rzeczy co prawda zamawialiśmy w sieci, ale często z tego powodu że w sklepach stacjonarnych były wyższe ceny (np. wózek, łóżeczko) lub chcieliśmy coś bardziej oryginalnego (pościelki, kocyki itd.).

Nie mogę się już doczekać. Radość miesza się z niepokojem, a czasem nawet ze strachem. Przydałby się w takiej sytuacji wrodzony optymizm, niestety ja jestem pesymistką i to straszną, muszę bardzo walczyć i pracować nad tym by myśleć pozytywnie, w bardzo wielu sytuacjach.

Gabryśka powinna dobijać do 2 kg. Niedługo wizyta i przekonamy się ile waży nasze Szczęście.
Po mamie też widać, że Dzidzia rośnie, a jak! Mąż daleko, z samowyzwalaczem nie mogę się dogadać jakoś. Zdjęcie z początku tygodnia.


Za nami także pierwsze dwa Gabiuszkowe prania. Chciałam bardzo kupić proszek ekologiczny, ponieważ zamierzamy nie używać dla Gabiuszki drogeryjnych ani aptecznych kosmetyków dla niemowląt, a tylko organiczną i nieuczulającą pielęgnację (m.in. naturalny płyn Aleppo, nierafinowany olej kokosowy, olejek ze słodkich migdałów - w razie potrzeby, czy masło Shea - takim maleństwom nie jest naszym zdaniem potrzebna chemia którą serwuje 99% firm kosmetycznych czy dermokosmetycznych, zwłaszcza że skórka maluchów jest 10 razy bardziej chłonna na chemię od naszej dojrzałej jakby nie patrzeć już skóry. A do prania jako dodatek olejek lawendowy o działaniu antybakteryjnym). Niestety upatrzony proszek organiczny, który starcza na 10 prań - kosztuje przeszło 50 zł. To trochę sporo, biorąc pod uwagę jak często pierze się rzeczy Maluchom.
Dlatego póki co użyłam proszku Jelp i płynu z Loveli. Byłoby dobrze, gdyby najdroższe w tym przypadku okazało się najlepsze, ale powie nam o tym dopiero nasza Córcia. Czemu aż tak się na tym skupiam? Mąż jako dziecko miał extremalnie alergiczną skórę, nadal w sumie taką ma. Ja również skórę mam bardzo wrażliwą, ale nie alergiczną. Chcemy więc zminimalizować ryzyko podrażnień u naszego Maleństwa. Poza tym to jasne, że im mniej chemii tym lepiej lub im później wprowadzona chemia - tym lepiej.
Na koniec udokumentowane pranie partii Gabiuszkowych ciuszków. Sporo nam tego wszyło, a uprałam tylko rozmiary 50, 56 i 62. Resztą zajmiemy się gdy Gabi będzie już z nami i ciut podrośnie. Niektórzy dziwią się, że już robię pranie. No cóż 32 tydzień to chyba nie za wcześnie, przynajmniej moim zdaniem. Za miesiąc mogę już nie mieć tyle werwy do układania, przekładania, prasowania i urządzania kącika naszej Kruszynce. Ciuszki po praniu zapakowałam w czystą poszewkę od pościeli, tak aby nie okurzyły się i w tygodniu zrobię prasowanie po czym poukładam w szafce.


Dla zainteresowanych nietoksyczną pielęgnacją polecam bardzo krótki artykuł, który fajnie podsumowuje to, jakimi środkami możemy zastąpić tradycyjne preparaty tj. proszki, balsamy, szampon dla niemowląt - jest podany tylko jeden przepis na każdy produkt, ale to zawsze już coś na początek.

A teraz przede mną niedzielna kawka (dla mnie herbatka) + domowej roboty pączek. Jeden chyba nie zaszkodzi. ;) Gabryś daje znać kopniaczkami... w samą porę Córciu, bo od rana jeszcze nie przywitałaś się z Mamą. :)